
Tego pana też dawno tutaj nie widziano... :D
- Taaaaaaaato! Tutaj jestem!
Nieduża, góra sześcioletnia dziewczynka stała przy barierce i machała do mężczyzny galopującego na koniu. Mimo to, że była pewna, że jej nie usłyszy stała tam i zdzierała swój młodziutki głosik. Była dumna ze swojego taty, że bierze udział w krajowych zawodach jeździeckich. Obiecał jej, że po wakacjach ją też zapisze do szkółki. Dzień po złożeniu tej obietnicy cała szkoła wiedziała, że Kaira Collins będzie uczyć się jazdy konnej.
Nieoczekiwanie Jeremy Collins odwrócił się w stronę małej istotki i uśmiechnął się. Była pewna, że ten uśmiech był skierowany do niej. Gdy pędem mijał Juliet i Kairę, koń stanął dęba, skręcił w prawo i taranując dwóch zawodników, wywrócił się na bok, miażdżąc przy okazji jeźdźca. Na trybunach zrobiło się poruszenie. Każdy wstrzymał oddech, gdy sanitariusze podbiegli do nieprzytomnego mężczyzny i zaczęli reanimację.
Twarz małej dziewczynki stężała. Była przerażona i nie wiedziała co się dzieje. Nagle matka wzięła ją na ręce i odwracając jej główkę, szlochała w jej ramię. Kaira była pewna, że nie będzie dobrze.
***
- Hey, hou, Fury!
Klepnęłam klacz w zad. Prychnęła i odwróciła się w moją stronę. Nosem szturchnęła mnie w dłoń, dając mi do zrozumienia, że czeka na marchewkę.
- Na pewno! Najpierw cię muszę wyczyścić, kochanie, a potem porozmawiamy o żarciu!
Spojrzała się na mnie przekornie swoimi wielkimi, brązowymi oczami, a ja mogę zaręczyć, że widziałam w nich łzy.
- Oj dobrze, już…
Wyszłam z boksu i usłyszałam, jak ogon Fury uderza o drewniane ściany. Podeszłam do wiadra z warzywami i złapałam za marchewkę. Jednak nie tylko ja miałam na nią ochotę. Zobaczyłam czyjąś dłoń i od razu chciałam zobaczyć właściciela. Nasze spojrzenia się spotkały, a ja prawie ugięłam się pod jego niebieskimi oczami.
- Proszę, weź.
- Dziękuję.
- Niall jestem, nowy tutaj. Przeprowadziłem się i musiałem zmienić stadninę.
- Kaira.
Nie wdając się w dłuższą rozmowę, wróciłam do swojego konia. Nie chciałam nowych przyjaźni. Nie były mi one potrzebne. Byłam pewna tego, po co tu jestem i nic nie mogło mi przeszkodzić w realizacji tego planu. Nic ani nikt.
***
- Proszę was, wychodzimy na czworobok!
Wyjrzałam z boksu i dojrzałam wysoką, szczupłą kobietę o ostrym spojrzeniu i szpicrutą w ręce. Madame Renque. Bue.
- Wolta, wężyk i serpentyna. Niall, dajesz.
Chłopak spojrzał się niepewnie po wszystkich i ruszył. Siedział na koniu pewnie i nie ulegało wątpliwości, że był najbardziej ogarniętym jeźdźcem w tej grupie. Dark po raz pierwszy nie próbował poderwać się do kłusu ani nie kręcił głową jak opętany. Cud. Z tym koniem nigdy nic nie wiadomo, a to, że dali mu go na pierwszą jazdę było szczytem chamstwa. Ale jak widać, świetnie sobie radzi. W tamtym roku James złamał sobie nogę, gdy Dark zerwał się do galopu. Bolesne przeżycie.
Nie dałam po sobie poznać faktu, że blondyn wpadł mi w oko. Zauroczenie znałam tylko z opowieści mamy. I to chyba było to, ale nie chciałam niczego komplikować. Byłam za młoda na to by się zakochać.
***
- Cześć Kaira!
Odłożyłam siodło na półkę i odwróciłam się. W drzwiach stajni stał niebieskooki chłopak.
- Cześć. Czegoś szukasz?
- Nie. Chciałem się tylko zapytać, czy chciałabyś mi dać swój numer…
- Czekaj, czekaj. To, że masz śliczną mordkę i genialnie jeździsz nie znaczy że wszystkie na ciebie będą lecieć. A na pewno nie ja.
Minęłam zaskoczonego chłopaka i pobiegłam do domu. Jutro były zawody. Te najważniejsze w moim życiu.
- Kocham cię.
- Ja ciebie też.
- Spokojnie i oddychaj głęboko.
- Mamo, wiem.
Pocałowała mnie w czoło, a ja poczułam się znowu jak sześcioletnie dziecko. Lubiła tak robić tuż przed zawodami. Zawsze opowiadała, że robiła tak zawsze z tatą. Raz zapomniała. No właśnie. Raz.
Na początku była ujeżdżalnia. Ja nie brałam udziału, czekałam na wyścigi. Jednak Niall startował w tej konkurencji. Trzymałam za niego kciuki, mimo to, że wczoraj nie byłam najmilszą istotą na Ziemi. Potem nadeszła moja kolej. Wsiadłam na konia i na znak sędziego zaczęliśmy cwał. Czułam jak wiatr owiewa mnie z każdej strony i to uczucie kochałam. Uczucie wolności. Uczucie, za które mój ojciec oddał życie. Robiłam ostatnie okrążenie. Byłam na prowadzeniu, nikt nie mógł mnie wyprzedzić. Nagle jednak zobaczyłam kogoś z numerem 6, kto mnie minął. Zaklęłam w duchu. Ha! Przeklinałam tak, że tata musiał złapać się za głowę. Niech cię piekło pochłonie.
- Pierwsze miejsce – Niall Horan! Drugie miejsce – Kaira Collins! Trzecie miejsce – Quinn Jutson!
Spojrzałam się na sędziego. ‘Jak Bóg mi świadkiem, Niall zginie’. Nagle zobaczyłam chłopaka przeciskającego się w stronę jury. Szepnął coś na ucho sędziemu głównemu. Mężczyzna spojrzał się z zdziwiniem na chłopaka i podrapał się po prawie łysej głowie.
- Mała zmiana! Pierwsze miejsce – Kaira Collins..!
Spojrzałam się na blondyna. Uśmiechnął się do mnie, odsłaniając rząd nierównych zębów.
***
- Nie musiałeś.
- Wybacz. Musiałem. – chłopak zaczął grzebać w swojej torbie. Wyjął z niej notes. Mój notes. – Głupio mi, ale przeczytałem. Przepraszam. Wiem, jakie to zwycięstwo było ważne dla ciebie. Dlatego zrzekłem się. Dark za szybko pobiegł…. Stopowałem go, ale debil biegł dalej.
- Co zrobiłeś…?
- Przeczytałem twój pamiętnik. Nie wiedziałem czyj był, a chciałem oddać właścicielowi.
Chłopak poczuł na swoim policzku ból. Skóra zaczerwieniła się i Niall złapał się za twarz. Skulił się.
- Jestem debilem!
- A żebyś wiedział.
Kaira odeszła szybkim krokiem. Niall szybko podniósł się z ziemi i pobiegł za nią. Dziewczyna była szybsza. Biegli przez las. W oczach brunetki czaiły się łzy. To przez nie, nie zauważyła konaru i upadła. Z kolana poleciała krew. Blondyn zdjął koszulkę i zakręcił dookoła rany.
- Hej, nie płacz.
- Zostaw mnie.
- A jeśli ci powiem, że mogę być lepszy niż ktokolwiek wcześniej?
- Nikt nie jest idealny.
- Ja też nie jestem. Ale chcę być dla ciebie jak najlepszy. Poznałem cię już trochę… Jeśli to, co pisałaś w pamiętniku było prawdą…
- Chcesz być ze mną?
- Chcę, żebyś wiedziała, że dla kogoś znaczysz coś więcej. Że dla mnie znaczysz coś więcej.
Kaira pocałowała Niall’a prosto w usta.
***
Dedykacja na końcu, ale kij. Ninuś :***

