- Szedłem ulicą i myślałem o niebieskich migdałach. Był
piękny, lipcowy dzień. Gorąco jak w piekle. Gwizdałem jakąś dziwną melodię i
wcale nie miałem ochoty wracać do domu. Marnować taki dzień to jak wygrać
milion w totka i zrzec się wygranej. Dlatego skręciłem do parku. Szedłem
alejkami i zobaczyłem płacić zabaw. Jak zwykle, masa dzieciaków biegała w tą i
z powrotem. Nagle zobaczyłem ją. Siedziała na huśtawce i nogą kopała żwirek.
Nie wyglądała na szczęśliwa. Jednym ruchem otworzyłem furtkę i poczułem jak
kamyczki wpadają do moich japonek. Skierowałem się w stronę huśtawek. Usiadłem
na jedynej wolnej, dobrze, że była obok tej dziewczyny. Przełknąłem ślinę. Z
bliska była jeszcze śliczniejsza niż z oddali.
- Cześć. Czemu smucisz się w taki piękny dzień?
- Nie twój interes.
Ojć. Trafiłem na twardą sztukę. Ale czy Zayn Malik kiedykolwiek się poddał?
- Nie mój, ale może być mój. Taka ślicznej dziewczyna siedzi na huśtawce z miną smutnego kotka. Jestem obrońcą kobiet i zainteresowałem się ta sprawa.
- Uroczy jesteś.
- Czasami potrafię. - przeczesałem palcami włosy, tak niby od niechcenia. - Co ci się stało?
- Jakbyś zareagował na wieść, że za dwa miesiące umrzesz, jesteś sam i nie masz do kogo się przytulić?
Zamurowało mnie.
- Ja cię mogę przytulić! A nawet zostanę twoim przyjacielem. Już nigdy nie będziesz sama. - spojrzałem się na nią oczami kota z Shreka.
- Zgadzam się... jak właściwie masz na imię? - uśmiechnęła się odsłaniając swoje zęby. Mimo że nie były równe, dla mnie jej uśmiech odbijał słońce.
Tak zapoznałem się z Ruth. Byłem z nią w każdej chwili, płakała na moim ramieniu, śmiała się z moich żartów. Nadszedł ten dzień kiedy pozwoliła mi na więcej. Dużo więcej. Od połowy lipca tytułowaliśmy się parą. Byłem najszczęśliwszym człowiekiem na Ziemi. Nie stąpałem po niej, byłem 3 metry nad niebem. Ona napędzała mnie do życia. Była moim życiem. Siedziałem przy jej łóżku. Był ostatni dzień sierpnia. Głaskałem ją po dłoni i powtarzałem że wszystko będzie dobrze. Lekarze już mnie uświadomili, że tym razem nie wymiga się z objęć śmierci. I tak było. Wraz z odejściem sierpnia odeszła i Ruth. Odeszło całe moje życie. Czułem, że to była ta jedyna. Nie wiem czy to była najlepsza przemowa jaką usłyszeliście ale tylko na to mnie stać. Nie mam już mojego światełka. Nie ma już mojej Ruth. Znaliśmy się krótko, za krótko. Bóg dał i zabrał. Przepraszam.
Ze łzami w oczach zszedłem z platformy i skierowałem się do trumny Ruth. Włożyłem w jej dłonie bukiet jej ukochanych lilii.
- Cześć. Czemu smucisz się w taki piękny dzień?
- Nie twój interes.
Ojć. Trafiłem na twardą sztukę. Ale czy Zayn Malik kiedykolwiek się poddał?
- Nie mój, ale może być mój. Taka ślicznej dziewczyna siedzi na huśtawce z miną smutnego kotka. Jestem obrońcą kobiet i zainteresowałem się ta sprawa.
- Uroczy jesteś.
- Czasami potrafię. - przeczesałem palcami włosy, tak niby od niechcenia. - Co ci się stało?
- Jakbyś zareagował na wieść, że za dwa miesiące umrzesz, jesteś sam i nie masz do kogo się przytulić?
Zamurowało mnie.
- Ja cię mogę przytulić! A nawet zostanę twoim przyjacielem. Już nigdy nie będziesz sama. - spojrzałem się na nią oczami kota z Shreka.
- Zgadzam się... jak właściwie masz na imię? - uśmiechnęła się odsłaniając swoje zęby. Mimo że nie były równe, dla mnie jej uśmiech odbijał słońce.
Tak zapoznałem się z Ruth. Byłem z nią w każdej chwili, płakała na moim ramieniu, śmiała się z moich żartów. Nadszedł ten dzień kiedy pozwoliła mi na więcej. Dużo więcej. Od połowy lipca tytułowaliśmy się parą. Byłem najszczęśliwszym człowiekiem na Ziemi. Nie stąpałem po niej, byłem 3 metry nad niebem. Ona napędzała mnie do życia. Była moim życiem. Siedziałem przy jej łóżku. Był ostatni dzień sierpnia. Głaskałem ją po dłoni i powtarzałem że wszystko będzie dobrze. Lekarze już mnie uświadomili, że tym razem nie wymiga się z objęć śmierci. I tak było. Wraz z odejściem sierpnia odeszła i Ruth. Odeszło całe moje życie. Czułem, że to była ta jedyna. Nie wiem czy to była najlepsza przemowa jaką usłyszeliście ale tylko na to mnie stać. Nie mam już mojego światełka. Nie ma już mojej Ruth. Znaliśmy się krótko, za krótko. Bóg dał i zabrał. Przepraszam.
Ze łzami w oczach zszedłem z platformy i skierowałem się do trumny Ruth. Włożyłem w jej dłonie bukiet jej ukochanych lilii.
Cuz you are my for the summer now we know is really over
feels like snow in September
but I will always you remember you are my summer love*
*tekst pochodzi z piosenki "Summer Love" zespołu One Direction
feels like snow in September
but I will always you remember you are my summer love*
*tekst pochodzi z piosenki "Summer Love" zespołu One Direction
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz