środa, 27 marca 2013

★17 Niall

Dla Niny <3 A co! :D


Siedziałam na kolejnej dennej imprezie firmowej, na którą wyciągnęła mnie moja mama. Popijałam poncz i zastanawiałam się, czemu w ogóle tu jestem. A no tak. Miałam nadzieję, że wyrwę takiego fajnego chłopaka. Stał właśnie prawie na środku sali, a dookoła niego kręciła się grupka dziewczyn.  Jak zwykle. Straciłam kompletnie nadzieję, że go zainteresuję. A mimo to siedziałam tutaj i popijałam poncz z nadzieją, że to on pierwszy mnie zaczepi. Marzenie ściętej głowy! Szybciej przyjedzie tutaj książę Harry i poprosi mnie o rękę. Tak, to byłoby bardziej prawdopodobne. Odwróciłam głowę w kierunku drzwi. Najchętniej bym je otworzyła i ot tak po prostu wyszła. Ale nie mogłam. Nie mogłam sprawić mamie przykrości. Zawsze można skłamać… Brzuch mnie boli, w głowie się kręci… Ale wtedy pojechałaby ze mną. A miała ważną sprawę do załatwienia. Zauważyłam, że na prowizoryczną scenę wniesiono zestaw do karaoke. Ludzie śpiewali jakieś głupie piosenki, totalnie nie w moich klimatach. Ale wtedy naszedł mnie pewien pomysł. Bo jak to mawiała babcia… ‘Chłopca trzeba sprytem.’ I nie można do niego podejść od tak i poprosić o numer. Nie! Wstałam z miejsca, otrzepałam okruchy z satynowej sukienki i weszłam na scenę. Szepnęłam na ucho DJ-owi, co chcę zaśpiewać.
- I threw a wish in the well, don’t ask me, I’ll never tell…*
Mój głos niósł się echem po sali i odbijał się od ścian. Byłam zdziwiona. W życiu nawet nie stawałam przy mikrofonie, nigdy nie czułam się na siłach. A teraz… Podobało mi się. Zwłaszcza teraz, gdy stałam z mikrofonem w dłoni i śpiewałam do tego niebieskookiego blondyna, który patrzył na mnie oczarowany. Byłam z siebie dumna. Gdy skończyłam śpiewać, poprosiłam mężczyznę odpowiadającego za karaoke o kartkę i długopis. Nabazgrałam na niej moje imię i mój numer. Przechodząc obok Nialla, wepchnęłam mu tą karteczkę do kieszonki. Przeszłam 5 kroków i nawet zakołysałam biodrami, aż nagle… Wyryłam głową o kant stołu.
***
Otworzyłam oczy. Leżałam w jakimś nieznanym pokoju pod oknem. Obok mojego łóżka siedział blondyn. Uśmiechnął się, gdy zobaczył, że otworzyłam oczy.
- Cześć, gwiazdo estrady.
- Nie śmiej się ze mnie – wychrypiałam i zakryłam ręką twarz. Nie chciałam, by oglądał mnie w takim stanie.
- Nie śmieję się. Siedzę tu z twoimi rodzicami dobre 5 dni.
- Czemu?
- Bo… Ja też się pospieszyłem z zakochaniem. Wiesz jak trudno jest zagadać do dziewczyny, która siedzi całą imprezę, gapi się w drzwi (pewnie kombinując jak uciec) i nigdzie się nie rusza? Zabujałem się w tobieee… - przeciągnął ostatnią literę i zaczął coś nucić. – I pozwól mi siebie pocałować.
Złapał moją głowę pod szyją i podciągnął ją trochę do góry. Jedną dłoń wplótł mi we włosy, a drugą podtrzymywał szyję. I tak oto, na łóżku szpitalnym, odbył się mój pierwszy pocałunek z Niallem Horanem.

*tekst pochodzi z piosenki Carly Rae Jepsen "Call Me Maybe"

1 komentarz: