- Jesteś gotowa?
- Tak.
- Na pewno?
- Z tobą zawsze.
_______
Trzymałam go za rękę. Siedzieliśmy na dachu dziesięciopiętrowego wieżowca. Pod nami stały karetki, policja i nasze rodziny. Nie obchodzili nas nic. Nie mogliśmy być razem, nie możemy być osobno. Oni tego nie rozumieją. Bo on jest gwiazdą! Co z tego? Nikt nie rozumiał miłości, tej chemii, która była pomiędzy nami. Moi rodzice tłumaczyli mi, że zdradzi, zrobi dziecko i porzuci. Jemu tłumaczono, że jestem nieodpowiedzialna i psychopatyczna. Może i tak. Ale zabraniali nam przekonać się tego na własnej skórze. Dlatego dzisiaj siedzę tutaj. Za rękę ściskam miłość mojego życia. Włosy rozwiewa mi wiatr. Tak postanowiliśmy zakończyć naszą historię. Razem. Nigdy osobno. Jeśli będą nas chcieli pochować w różnych grobach… Uwaga, skończy się to źle. Jestem pewna, że tam jest drugie życie. I że będę mogła spędzić je z Harrym, niezależnie od opinii ogółu.
- Zawsze będę cię kochał. Nieważne co się wydarzy po naszej śmierci.
- Po naszej. – wtuliłam się w jego ramię. – Kocham cię. – pocałowaliśmy się po raz ostatni.
- Trzy, cztee.. RY!
Odepchnęliśmy się nogami od ściany. Przez te 20 sekund czułam, że to był słuszny wybór. Innego nie mogłam podjąć.
***
- Kochanie!
Odwrócił się. Jego zielone oczy patrzyły na mnie z miłością. Podbiegłam szybko, stanęłam na palcach i pocałowałam go w czoło. Oddaliłam się trochę, na taką odległość, na jaką pozwalał uścisk dłoni i zobaczyłam, że jest ubrany w biały garnitur i czerwoną muszkę. Ja miałam białą, muślinową sukienkę i rozpuszczone włosy.
- Myślisz…?
- Tak. Tak nas ubrali do trumny.
- Chodź już. Czekają na nas!
Pociągnęłam go za rękę i popędziliśmy tym białym tunelem w stronę światła.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz