Chłopaki chcieli zorganizować dla Harry’ego imprezę urodzinową. Wiecie, 19 lat i te sprawy. Najgorsze było to, że od kiedy zerwał z Taylor, to nie wychodził ze swojego pokoju. I tu sprawy się zaczęły komplikować. Bo jak zorganizować bibę z wielkim banerem i mnóstwem balonów, gdy ten siedzi w pokoju? Pewnie by się ogarnął, że coś się dzieje, jak Lou przepompowałby parę balonów, Niall na paru usiadł, a Zayn spadł parę razy z drabiny. Nie, nie, nie!
Dlatego chłopaki poprosili mnie ładnie, żebym zajęła się Harry’m przez godzinę. Podobał mi się on od dawna, a więc… Nie odmówiłam, no bo i kto na moim miejscu odmówiłby!
Teraz siedzieliśmy i gadaliśmy. W końcu wysłali Harry’ego po sok. Chłopak niechętnie podniósł się i polazł do kuchni. Wtedy Zayn zaczął poruszać ustami, jakby mówił ‘Ile?’. Ja na palcach pokazałam mu ‘III’ i ‘0’. Co miało oznaczać, że wyciągnę Hazzę najwyżej na 30 minut. Wtedy Niall zrobił minę, jakby go ktoś oblał zimną wodą, a ja pokazałam jeszcze dwa palce. Nie wiedziałam, czy dam radę wyrobić 50 minut. Wtedy do pokoju wszedł Harry. Siedzieliśmy, jakby ktoś wsadził nam kijki w tyłki, a ta cisza robiła się niezręczna.
- Hazz, masz ochotę na spacer? – widziałam, że chłopaki wypuszczają z płuc powietrze.
- Jasne. Damy przodem. – ukłonił się w pół, a zaraz Lou klepnął go w plecy. Powróciła ta fajna atmosfera.
---
Krążyliśmy po uliczkach osiedla i gadaliśmy o naszych rodzinach. Bardzo dużo dowiedziałam się wtedy o moim przyjacielu, a on dużo o mnie. W końcu trafiliśmy na stary plac zabaw. Przypomniało mi się, jak się poznaliśmy.
*ka bum! Jesteśmy 2 lata wcześniej :D*
Siedziałam na huśtawce, a moje nogi zanurzały się w ciepłym żwirze. Zaraz miałam lecieć do domu, ale nagle na placyk wleciało 5 chłopaków. Karamba, nie widziałam ich tutaj. A że mieszkam w małej miejscowości pod Londynem, to wszyscy tu się znają. Nie zdążysz pierdnąć, a pół miasta będzie o tym gadać. Nagle usłyszałam, że ktoś koło mnie usiadł. Obejrzałam się w prawo, a na huśtawce obok siedział on. Miał takie śliczne loczki!
*ka bum! Znowu w teraźniejszości ;(*
I znowu siedzimy na tych samych huśtawkach. I znowu w tym samym układzie. I tak samo, ja mam moje zielone włosy, a on swoje loczki. I tak samo jestem w nim zakochana. I tak samo on o tym nie wie. Shit.
- Ej. Właśnie dostałem smsa od chłopaków, że wyszli z domu. Wracamy?
- Taak.
Szłam przodem, on za mną. Rozmowa się nie kleiła. No bo jak ma się kleić?
- Poppy. Stój. – odwróciłam się w jego kierunku. – Zabujałem się w tobie! O kurczę, od razu lżej.
Pociągnęłam go za rękaw kurtki. Już w holu zaczęłam go rozbierać. Całowaliśmy się namiętnie i odbijaliśmy się od ścian. Gdy Harry stał bez koszulki, odepchnęłam go na odległość 3 centymetrów i powiedziałam mu, że trzeba zapalić światło. Gdy ja sięgałam do kontaktu, jego ciepłe ręce wędrowały pod moim swetrem. Nacisnęłam pstryczek. Harry tylko docisnął mnie do ściany i złapał moją twarz w dłonie.
- WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO!
- Boże, myślałem, że w życiu tego światła nie zapalisz, Boże, Harry, płacisz za mojego psychiatrę! – odezwał się głos Nialla spod biurka.
Chłopak szybko się odwrócił, a ja przytuliłam go od tyłu.
- Ja też się w tobie zabujałam, Harreh.
- No już się nie bójcie! Tylko na to czekam od dobrych dwóch lat! – Lou był zdenerwowany.
Wtedy Hazza się odwrócił i przeżyłam najpiękniejszy pocałunek w moim życiu. I tylko Niall…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz