Nana. Tak, Nana. Takie imię :D
-
Nienawidzę ludzi.
- Czemu?
- Bo są zakłamani.
- Ja nie jestem.
- Tylko ty mi zostałeś.
***
Usnęła na moim ramieniu. Nie wiedziałem nawet kiedy. Ułożyłem ją na płaskiej
poduszce i przykryłem kocem. Pocałowałem w czoło i wyszedłem. Zbiegłem po
schodach, bo winda była zepsuta. Założyłem ciemne okulary, bo był piękny,
lipcowy dzień i popchnąłem drzwi. Na moją twarz wylało się słońce, a po nagich
ramionach przeszedł dreszcz. Tam naprawdę jest zimno. Wsiadłem do tramwaju i
pojechałem do domu. Kolejny dzień. Taki sam. Monotonia wkrada się w moje życie
cichaczem.
- Hej, jest tu kto?!
Odpowiedziała mi cisza. No tak, znowu wszyscy wyszli. Podszedłem do lodówki.
Zauważyłem 4 notatki. Pierwsza była ‘Zayn u Perrie’, druga ‘Liam z Dan’,
trzecia ‘Harry z Jozzy’ i czwarta ‘Lou z El’. Po raz kolejny chłopaki
wychodzili ze swoimi dziewczynami, a ja zostawałem sam. Wyjąłem z lodówki
parówki i wszamałem na zimno. Stałem opierając się o blat kuchenny i tak na
serio nie wiedziałem za bardzo, co ze sobą zrobić. Myślałem tylko o tym, co by
było, gdyby Nana nie trafiła tam. Gdyby nie zwariowała. Gdyby nie zaczęła
widzieć rzeczy, których nie ma. O Boże, czemu ona…?
---
Siedzieliśmy i graliśmy w butelkę. Oprócz naszej dziewiątki była jeszcze
przyjaciółka Jozz. Chłopak ją rzucił… No trudno, możemy razem pograć, czyż nie?
- Niall! Wypadło na Ciebie!
- A idź ty. Zadanie.
- Pocałuj… Carrie w policzek.
- Osz ty wredna małpo, Liam.
- Co? Aż tak brzydka jestem? – Carrie spojrzała się na mnie z wyrzutem. Szybko
cmoknąłem ją.
- Teraz ja!
- Teraz ja. – dopiero w tym momencie zobaczyliśmy postać stojącą w drzwiach
salonu. Była to Nana. – Wiedziałam. Kto by chciał dziewczynę z psychiatryka?!
Wybiegła. Pobiegłem za nią. Byłem boso, ale nie przeszkadzało mi to. Goniłem
uciekającą dziewczynę przez las. Nagle zobaczyłem że siedzi pod drzewem i
pochlipuje. Podszedłem do niej.
- Wierzyłam ci. Wierzyłam, mimo to, że to ty miałeś dostęp do świata
zewnętrznego, a ja siedziałam 24 godziny na dobę w klitce. To …
- Kochanie! Ja cię nie zdradzałem! – usiadłem koło niej.
- A ta dziewczyna to kto…?
- To przyjaciółka Jozz. Zostawił ją chłopak i…
- I ty się nią zająłeś…
- Nie. I grała z nami w butelkę. Liam wymyślił mi takie zadanie. Przepraszam. –
schyliłem głowę.
- Napędziłeś mi stracha! – pacnęła mnie w sam środek czupryny.
- Ty mi większego.
Pogłaskałem ją po policzku i wtedy nasze usta same się złączyły.
###
- Ty patrz! (Harry)
- Harry, idioto, nie wychylaj się. (Josephine)
- Sorry. (Harry)
- Patrz. Mówiłem, że prawdziwa miłość istnieje? (Louis)
- Nie. (El)
- No to teraz mówię! (Louis)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz