środa, 27 marca 2013

★25 Zaaayn :D


Tak na serio to z kim chcecie, ale Zayn mi najbardziej pasuje o.O

Przekręciłem klucz w zamku i popchnąłem drzwi. W całym mieszkaniu roznosił się aromat pomarańczy i panowała tajemnicza cisza. W dużym pokoju paliło się światło. Przeszedłem parę kroków i włożyłem głowę do pomieszczenia. Moja narzeczona siedziała przy laptopie i chyba nawet mnie nie zauważyła. Chciałem to wykorzystać i zaszedłem ją od tyłu. Zakryłem jej oczy dłońmi. Wtedy zobaczyłem, co takiego sprawdzała. Moją pocztę! Znowu…
- Czemu mi to robisz? Nie ufasz mi?!
- Nie, to nie tak jak myślisz…
Tak, to nie było tak… Z Sophie spotykałem się 3 lata, od roku była moją narzeczoną. Gdy jeszcze była moją dziewczyną wszystko było normalnie. Nie sprawdzała mi telefonu, nie patrzyła, co noszę w torbie, czy nie wymieniam e-maili z innymi kobietami, czy się nie umawiam na randki przez internet… Wszystko zmienił ten cholerny pierścionek. Zaczęła się strasznie podejrzliwa, zaborczo zazdrosna. Cały czas pytała się mnie, czy ją kocham, bo dookoła jest tyle piękniejszych dziewczyn od niej… Dla mnie ona była jedyna! Tylko ją kochałem. Nie miałem nawet siły spojrzeć się na inną. Ale Sophie tego nie rozumiała.
- No to jak?! Kobieto, znowu to robisz! Ile razy ci mam tłumaczyć, że jesteś jedyna! Że poza tobą świata nie widzę! – zwaliłem z stołu książki i oparłem się o niego pocierając twarz dłońmi.
- Ale… - zaczęła łkać. – Tyle jest ładniejszych… Tyle jest…
- Ale ty jesteś jedyna w swoim rodzaju! Co mnie obchodzą te z większym biustem czy dupą! Skoro mam ciebie i ty jesteś dla mnie idealna!
- Skąd mam mieć pewność?
- Nie ufasz mi?
- NIE!
Wstała z krzesła i zamknęła laptop. Wywaliłem krzesło. Odeszła trochę i spojrzała się na mnie oczami jelonka. Byłem wkurzony do granic możliwości.
- Kocham cię!
- A ja może ciebie nie, co? Pomyślałeś? I mam w dupie te wszystkie twoje słówka! Nic nie warte, rzucane na wiatr! Pewnie za moimi plecami pieprzysz stado cycatych babek, co?!
Złapała bukiet róż, który niedawno jej dałem. Wazon popchnęła i rozprysł się w kawałeczki, a woda pływała po całej podłodze. Kwiaty złamała na kolanie. Ukłuła się. Zobaczyła czerwoną kroplę. Wpatrywała się w nią jak zahipnotyzowana. Podszedłem i złapałem ją za nadgarstek. Podnosiłem już jej dłoń do ust, kiedy ona wyrwała mi się i podbiegła do kredensu. Na nim stało masa naszych wspólnych zdjęć. Zmiotła je wszystkie.
- Nie ufasz mi? – stałem jak zahipnotyzowany.
- Nie. Od dawna ci nie ufam. Ten związek nie ma przyszłości.
- To czemu tutaj jesteś?
Zmieszała się. Za każdym razem, gdy się kłóciliśmy, mówiła mi, że mnie nienawidzi… Ale zaraz mnie przepraszała. Nie wiem, co ta kobieta do mnie czuła. Bałem się jej. Miała istnego bzika na moim punkcie.
- Bo cię kocham.
- Przed sekundą mówiłaś coś innego. Sophie, ty wiesz, co robisz?
- Nie. Oszalałam z miłości do ciebie.
- Ja też. Ale nie daję tego tak po sobie poznać.
Zrobiłem w jej kierunku dwa kroki. Ona skuliła się. Podszedłem do niej. Zaczęła mnie walić po klacie pięściami. Złapałem za jej nadgarstki.
- Co, koteczku? Nie możesz się ode mnie uwolnić? I wiesz co, nie chcę. – z łobuzerskim uśmiechem objąłem ją. – Tylko obiecaj mi, że to się więcej nie powtórzy.
- Przysięgam ci na nasze dziecko, które urodzi się za 6 miesięcy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz