środa, 27 marca 2013

★34 Niall

O Boże. Na serio nie wiem jak dziękować moim przyjaciołom i ten blog wydaje mi się jedyną formą przekazania tego, że was kocham, i że obiecuję się poprawić :')
Żadne opowiadanie nie byłoby napisane bez wsparcia Asi... a od pewnego czasu również Patrycji. I mimo że celują do mnie z wieeeeeeeeeeelkiej i wymalowanej armaty... Wy mnie trzymacie! Dziękuję :*
_______________________________

Z uśmiechem na ustach wyszłam z domu. Miałam ochotę się przejść, a padający wokół śnieg sprzyjał spacerom. Gdy łaziłam w tę i z powrotem po parku nagle do mojej nogi przypałętał się jakiś szczeniak. Był to labrador. Na jego szyi była zielono-żółta obroża, ale kartka chyba pieskowi wypadła, lub mało przezorny właściciel jej tam nie umieścił. Cóż miałam zrobić? Wzięłam czworonoga do domu z obietnicą, że z rana zrobię ogłoszenie.
Nazajutrz rano latałam jak szalona po mieście z ulotkami. Przyczepiałam je dosłownie wszędzie. Koło 13 poszłam do domu. Wyprowadziłam pieska na dwór i wróciłam. Gdy weszłam, mama od razu mi powiedziała, że przyszedł ktoś po psinę. Byłam zadowolona, że moja akcja przyniosła rezultat. W kuchni siedział chłopak z burzą loczków i blondyn. Gdy blondyn zobaczył psa od razu poderwał się z miejsca. Szczeniak też depnął w jego stronę. Zaczęli się witać z wielkim entuzjazmem. Nagle blondyn podniósł swoje niebieskie oczy na mnie.
- Cześć. Dzięki, że znalazłaś mojego pieska. A że nagroda się należy, czy zechciała by się panienka umówić ze mną na kawę? – ukłonił się nisko jak paziowie w tych błazeńskich filmach.
- Jasne. Kiedy?
- Niespodzianka. Zapisz mi swój numer.
Dałam mu numer do siebie. Już następnego dnia wysłał mi smsa, żebym wyszła przed blok. Wyleciałam z domu nie mówiąc nic nikomu. Pod klatką stał blondyn. Wtedy sobie uprzytomniłam, że nie znam nawet jego imienia!
- Cześć! Zgubiłeś psa?
- Hej! Nie do końca. Został w domu. Jak masz na imię, milady?
- Char. A Ty?
- Niall.
Przez godzinę łaziliśmy w tą i z powrotem po parku. Tak jak wtedy, gdy znalazłam jego psa. Nagle pojawił się z nie wiadomo skąd kolega Nialla.
- Hej kochani, mogę wam coś powiedzieć?
- Dajesz, ale szybko!
- Otóż, mam na imię Harry…
- Jezu, mieszkam z Tobą, wiem to…
- Ale Twoja koleżanka nie wie!
- Dobra, co się urodziło?
- Otóż. ‘Zgubiłem’ tego psa specjalnie…
- Coooo?!?!
- Daj dokończyć, człowieku. Bo Niall się w Tobie, Charlotte podkochuje, wiesz? I jak zobaczyłem Ciebie w parku, to sobie pomyślałem ‘Czemu nie?’. No i wypuściłem psa, a pies pobiegł…
- Ty idioto…
- Sam byś w życiu nie zagadał. Spotykał Cię codziennie na przystanku, potem wyczaił Twoje imię, a my w nocy słyszeliśmy tylko ‘Charloooooooooooooootte’. Dobra, to ja lecę, bo się z Liamem na gokarty umówiliśmy. Bye, gołąbeczki! – rzucił się biegiem w kierunku, z którego przybył. Chyba się bał trochę Nialla.
***
Spotykaliśmy się codziennie. Długo ze sobą rozmawialiśmy. Przymknęłam oko na jego zauroczenie. Ale kiedy miesiąc po tej historii z psem zapytał mnie o chodzenie, bez wahania się zgodziłam. Też się zakochałam.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz