Szaaaloooone. :D
„Poznałem tutaj masę fajnych ludzi i dla Ciebie nie mam czasu. Ani siły. Niall”
Wpatrywałam się jak zaczarowana w monitor i nie mogłam uwierzyć, że był w stanie napisać tych 14 słów. Długo się nie odzywał, nie odbierał na telefony… Mój najlepszy przyjaciel. I mimo to, że się przeprowadził na drugi kraniec Londynu, mieliśmy zostać w kontakcie. Taaa. Nie zesraj się.
Myślałam, że coś się z nim stało. Ale nie. On tylko… Nie miał dla mnie czasu. Od kiedy poszedł do tego programu, zmienił się. Zaczął mnie unikać, teraz się wyprowadził. Nie wiedziałam czemu. Straciłam najlepszego przyjaciela, byliśmy nierozłączni od przedszkola, ja go wypchnęłam do tego programu, bo przecież sam był zbyt nieśmiały… Odpłacił się.
- Masz nauczkę. Nie ufaj ludziom. – mruknęłam pod nosem.
Tamtego dnia byłam padnięta. Wykończyli mnie na uczelni i miałam tego wszystkiego po dziurki w nosie. Myślałam, że zaraz umrę, no ale sama wybrałam sobie medycynę. Już 3 lata nie dawał mi znaku życia. Tak naprawdę to już prawie o nim zapomniałam. Prawie. Śnił mi się po nocach w snach, z których budziłam się z płaczem. Gdybym mu powiedziała, że jest dla mnie wszystkim… Zostałby?
Usłyszałam dzwonek do drzwi. Leniwie sturlałam się z sofy i podeszłam do drzwi. Natężenie dzwonka rosło. Ukatrupię tego kogoś, kto stoi za drzwiami. Nawet jakby był to sam Obama.
Uchyliłam drzwi. W szparę ktoś wsadził but. No szczyt chamstwa! Otworzyłam drzwi szerzej, by zobaczyć, co za dureń wstawia mi giry do mieszkania. Tam był Niall!
- Cześć…
- Cześć…
- Co tam u ciebie? – uśmiechnął się jakby ostatnie 3 lata nie istniały.
- Wydoroślałeś.
- Trochę.
- Czego chcesz?
- Wyjdziesz ze mną…?
- Dobraa. Ale nie widzę sensu po tym jak mnie olałeś.
Szliśmy ulicami nocnego Londynu. W końcu dotarliśmy nad jakiś strumyczek. Przysiadł na trawie, zdjął kurtkę i rozłożył ją obok siebie. Usiadłam.
- A więc…?
- Pamiętasz to, jak cię olałem? Byłem niedojrzały. – spojrzałam się w gwiazdy, dzisiaj były takie wyraźne i piękne – Ale… Bałem się odrzucenia. Bałem się, że powiesz mi, żebym poszedł do diabła. Bałem się stracić ciebie, wspaniałą przyjaciółkę.
- I tak ją straciłeś, jak mnie unikałeś.
- Nie mogłem się spojrzeć w twoje oczy, gdy po nocach śniłem, że jesteś obok mnie i czuję zapach twoich włosów. Nie mogłem przy tobie wykrztusić normalnych słów. Zawładnęłaś moim umysłem całkowicie. I rób co chcesz, ja cię kocham.
- Ja ciebie też, debilu. I byłeś idiotą, gdy przestałeś się do mnie odzywać.
- Wiem. Wybaczysz mi?
Nie odpowiedziałam. Położyłam dłoń na jego policzku i przekręciłam jego twarz w moją stronę. On przykrył moją dłoń swoimi palcami. Pochyliłam się trochę, a nasze usta się złączyły.
„Poznałem tutaj masę fajnych ludzi i dla Ciebie nie mam czasu. Ani siły. Niall”
Wpatrywałam się jak zaczarowana w monitor i nie mogłam uwierzyć, że był w stanie napisać tych 14 słów. Długo się nie odzywał, nie odbierał na telefony… Mój najlepszy przyjaciel. I mimo to, że się przeprowadził na drugi kraniec Londynu, mieliśmy zostać w kontakcie. Taaa. Nie zesraj się.
Myślałam, że coś się z nim stało. Ale nie. On tylko… Nie miał dla mnie czasu. Od kiedy poszedł do tego programu, zmienił się. Zaczął mnie unikać, teraz się wyprowadził. Nie wiedziałam czemu. Straciłam najlepszego przyjaciela, byliśmy nierozłączni od przedszkola, ja go wypchnęłam do tego programu, bo przecież sam był zbyt nieśmiały… Odpłacił się.
- Masz nauczkę. Nie ufaj ludziom. – mruknęłam pod nosem.
Tamtego dnia byłam padnięta. Wykończyli mnie na uczelni i miałam tego wszystkiego po dziurki w nosie. Myślałam, że zaraz umrę, no ale sama wybrałam sobie medycynę. Już 3 lata nie dawał mi znaku życia. Tak naprawdę to już prawie o nim zapomniałam. Prawie. Śnił mi się po nocach w snach, z których budziłam się z płaczem. Gdybym mu powiedziała, że jest dla mnie wszystkim… Zostałby?
Usłyszałam dzwonek do drzwi. Leniwie sturlałam się z sofy i podeszłam do drzwi. Natężenie dzwonka rosło. Ukatrupię tego kogoś, kto stoi za drzwiami. Nawet jakby był to sam Obama.
Uchyliłam drzwi. W szparę ktoś wsadził but. No szczyt chamstwa! Otworzyłam drzwi szerzej, by zobaczyć, co za dureń wstawia mi giry do mieszkania. Tam był Niall!
- Cześć…
- Cześć…
- Co tam u ciebie? – uśmiechnął się jakby ostatnie 3 lata nie istniały.
- Wydoroślałeś.
- Trochę.
- Czego chcesz?
- Wyjdziesz ze mną…?
- Dobraa. Ale nie widzę sensu po tym jak mnie olałeś.
Szliśmy ulicami nocnego Londynu. W końcu dotarliśmy nad jakiś strumyczek. Przysiadł na trawie, zdjął kurtkę i rozłożył ją obok siebie. Usiadłam.
- A więc…?
- Pamiętasz to, jak cię olałem? Byłem niedojrzały. – spojrzałam się w gwiazdy, dzisiaj były takie wyraźne i piękne – Ale… Bałem się odrzucenia. Bałem się, że powiesz mi, żebym poszedł do diabła. Bałem się stracić ciebie, wspaniałą przyjaciółkę.
- I tak ją straciłeś, jak mnie unikałeś.
- Nie mogłem się spojrzeć w twoje oczy, gdy po nocach śniłem, że jesteś obok mnie i czuję zapach twoich włosów. Nie mogłem przy tobie wykrztusić normalnych słów. Zawładnęłaś moim umysłem całkowicie. I rób co chcesz, ja cię kocham.
- Ja ciebie też, debilu. I byłeś idiotą, gdy przestałeś się do mnie odzywać.
- Wiem. Wybaczysz mi?
Nie odpowiedziałam. Położyłam dłoń na jego policzku i przekręciłam jego twarz w moją stronę. On przykrył moją dłoń swoimi palcami. Pochyliłam się trochę, a nasze usta się złączyły.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz