Znowu tam stałam. Wyjęłam z kieszeni papierosa i odpaliłam.
Cóż mi innego zostało? Z uczelni mnie wywalili, rodzice nie chcą mnie znać…
Teraz jestem dzieckiem ulicy. Taką samą szmatą jak ta do podłogi. Oparłam się o
latarnię i zaciągnęłam się. Nagle ktoś puknął mnie w bok. Kolejny klient.
Odwróciłam się.
***
Wstałam z łóżka, wzięłam od gościa kasę i ruszyłam w kierunku drzwi. Dzień jak co dzień.
- Zmienię twoje życie, jeśli chcesz.
Odwróciłam się w kierunku łóżka. Uśmiechał się łobuzersko. Ręce splótł i podparł głowę. Wyglądał jak pan swojego życia… Bo i tak było.
- Jak niby? – przechyliłam cały ciężar ciała na lewą stopę i przechyliłam głowę. – Myślisz, że wiesz, co się dzieje? Myślisz, że wiesz, za co trafiłam na ulicę i czemu musiałam się z tobą pieprzyć? Otóż nie wiesz o mnie nic. Nic a nic. I się nie dowiesz.
Wyszłam stamtąd. Nie wiem czemu, ten chłopak mnie zdenerwował. Nie chciałam być aż tak niemiła… Ale ludzie myślą, że wiedzą o wszystkim, jak nie wiedzą o niczym. I to mnie wyprowadza z równowagi.
Następnego dnia znowu ustawiłam się w mojej uliczce. O tej samej godzinie co zawsze. Dzisiaj miałam już 4 facetów. Byłam wykończona, ale przecież czynsz sam się nie opłaci. Nagle zobaczyłam, że jakiś biegnie w moją stronę i trzyma nóż w ręku. Podbiegł i zaczął machać ostrzem przed moim nosem. Poczułam, że ktoś szarpie mnie za rękaw do tyłu i zaczyna drzeć się na niedoszłego bandytę. Facet w kapturze odbiegł, a mój wybawca odwrócił się. Poznałam w nim tego gościa, co chciał wczoraj zmienić moje życie.
- Cześć…
- Dobry wieczór. Chciałbym się pani zapytać, czy zgodziłaby się na kawę u mnie, żebym mógł panią lepiej poznać i czegokolwiek się dowiedzieć, bo zajęła pani moje myśli?
- Dobrze, proszę pana.
Złapał mnie pod rękę i ruszyliśmy do jego mieszkania. Nie bałam się chodzić z nieznajomym… No bo cóż może się stać? A po nim niczego złego się nie spodziewałam. Weszliśmy na drugie piętro. Otworzył drzwi do mieszkania i zapalił w środku światło. Pomieszczenie było gustownie urządzone.
- Hmm. Wiesz, kupę kasy wydałem na dekoratorów.
Zaprowadził mnie do salonu i posadził na kanapie. Zaparzył herbatę. Na początku nie mogłam się przed nim otworzyć. ‘Nie jestem pierwsza w tym domu.’ – myślałam – ‘Ale pierwsza która nie zdejmie tutaj ciuchów’. Chłopak opowiedział mi wszystko. A także to, że może mieć każdą dziewczynę, ale i tak czuje się samotny w związkach z nimi. Wtedy zaczęłam opowiadać mu historię mojego życia. Po 2 godzinach byliśmy jak najlepsi przyjaciele. Nigdy nie zaprzyjaźniłam się z nikim.
***
Była już prawie dwudziesta czwarta, gdy Zayn zapytał się mnie:
- Chcesz zostać na noc?
- Nie chcę…
- To cię odprowadzić? – odpowiedział z miną zbitego psa.
- Nie, chcę zostać na zawsze. Pozwolisz mi?
Odpowiedział mi pocałunkiem. Ale nie takim namiętnym, przesyconym seksem, ale tym w stylu ‘Zaufaj mi, ja też cię potrzebuję’.
***
Wstałam z łóżka, wzięłam od gościa kasę i ruszyłam w kierunku drzwi. Dzień jak co dzień.
- Zmienię twoje życie, jeśli chcesz.
Odwróciłam się w kierunku łóżka. Uśmiechał się łobuzersko. Ręce splótł i podparł głowę. Wyglądał jak pan swojego życia… Bo i tak było.
- Jak niby? – przechyliłam cały ciężar ciała na lewą stopę i przechyliłam głowę. – Myślisz, że wiesz, co się dzieje? Myślisz, że wiesz, za co trafiłam na ulicę i czemu musiałam się z tobą pieprzyć? Otóż nie wiesz o mnie nic. Nic a nic. I się nie dowiesz.
Wyszłam stamtąd. Nie wiem czemu, ten chłopak mnie zdenerwował. Nie chciałam być aż tak niemiła… Ale ludzie myślą, że wiedzą o wszystkim, jak nie wiedzą o niczym. I to mnie wyprowadza z równowagi.
Następnego dnia znowu ustawiłam się w mojej uliczce. O tej samej godzinie co zawsze. Dzisiaj miałam już 4 facetów. Byłam wykończona, ale przecież czynsz sam się nie opłaci. Nagle zobaczyłam, że jakiś biegnie w moją stronę i trzyma nóż w ręku. Podbiegł i zaczął machać ostrzem przed moim nosem. Poczułam, że ktoś szarpie mnie za rękaw do tyłu i zaczyna drzeć się na niedoszłego bandytę. Facet w kapturze odbiegł, a mój wybawca odwrócił się. Poznałam w nim tego gościa, co chciał wczoraj zmienić moje życie.
- Cześć…
- Dobry wieczór. Chciałbym się pani zapytać, czy zgodziłaby się na kawę u mnie, żebym mógł panią lepiej poznać i czegokolwiek się dowiedzieć, bo zajęła pani moje myśli?
- Dobrze, proszę pana.
Złapał mnie pod rękę i ruszyliśmy do jego mieszkania. Nie bałam się chodzić z nieznajomym… No bo cóż może się stać? A po nim niczego złego się nie spodziewałam. Weszliśmy na drugie piętro. Otworzył drzwi do mieszkania i zapalił w środku światło. Pomieszczenie było gustownie urządzone.
- Hmm. Wiesz, kupę kasy wydałem na dekoratorów.
Zaprowadził mnie do salonu i posadził na kanapie. Zaparzył herbatę. Na początku nie mogłam się przed nim otworzyć. ‘Nie jestem pierwsza w tym domu.’ – myślałam – ‘Ale pierwsza która nie zdejmie tutaj ciuchów’. Chłopak opowiedział mi wszystko. A także to, że może mieć każdą dziewczynę, ale i tak czuje się samotny w związkach z nimi. Wtedy zaczęłam opowiadać mu historię mojego życia. Po 2 godzinach byliśmy jak najlepsi przyjaciele. Nigdy nie zaprzyjaźniłam się z nikim.
***
Była już prawie dwudziesta czwarta, gdy Zayn zapytał się mnie:
- Chcesz zostać na noc?
- Nie chcę…
- To cię odprowadzić? – odpowiedział z miną zbitego psa.
- Nie, chcę zostać na zawsze. Pozwolisz mi?
Odpowiedział mi pocałunkiem. Ale nie takim namiętnym, przesyconym seksem, ale tym w stylu ‘Zaufaj mi, ja też cię potrzebuję’.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz